„Dziwny dom” – czwartek 8 kwietnia 2021 r.

Dzień dobry,
Dzisiaj poznamy opowiadanie o chłopcu, któremu przydarzyła się bardzo dziwna przygoda. Zamknijcie oczy i posłuchajcie uważnie opowiadania:

Wracamy ze spaceru. Moja mama i ja. Idziemy sobie, idziemy, rozmawiamy sobie, rozmawiamy i wolnym krokiem zbliżamy się do naszej ulicy. A tam… …Nie ma naszego domu! Zniknął! Na jego miejscu stoi stara, dziwna drewniana chatka.
– Mamo, co się stało z naszym… – przerywam i spoglądam na mamę.
– Mamo, czy ty to widzisz?
– Co mam widzieć, kochanie? Dlaczego masz taką zdziwioną minę? – mama uważnie mi się przygląda.
– Czy coś się stało?
– Mamo, nasz dom… Jest zupełnie inny… Ktoś go zamienił…
– Nie zauważyłam – mówi mama i wkłada do zamka ogromny, metalowy klucz. Gdy go przekręca, żeby otworzyć drzwi, słychać trzaski i chrzęszczenia. Ostrożnie popycham drewniane, ciemne drzwi zrobione z desek i boję się wejść do środka. Nad moją głową wisi wielka pajęczyna, a na niej siedzi ogromny czarny pająk i właśnie zjada resztę swojego śniadania.
– Mamo, co to jest? – pytam i chwytam mamę za rękę. Dlaczego mama wcale się nie dziwi? Co to wszystko znaczy? Chyba ktoś zaczarował moją mamę i nasz dom… Ale to nowe mieszkanie wcale mi się nie podoba… Mama odsuwa nogą wielki kamień, leżący tuż przy drzwiach i wchodzi do środka. Bardzo się boję i chce mi się płakać. To nie jest nasz śliczny domek… Ja chcę do siebie do pokoju! Wchodzę za mamą do środka i przyglądam się ciemnym ścianom. Widać na nich pajęczy ny i ślady kurzu, a na haku przy suficie wisi gniazdo os, z którego co chwilę wylatują bzyczące owady. Mama podśpiewuje pod nosem dziwną piosenkę, a ja podchodzę do drewnianego stołu z grubym blatem. Widać na nim tłuste plamy i mnóstwo okruchów. Brudne talerze leżą jeden na drugim, a na nich siedzą wielkie, grube muchy i zlizują resztki jedzenia. Fuj! Nagle czuję, że coś dotknęło mojej nogi. Odskakuję od stołu i zaglądam pod stół.
– Mamo, tu jest koza! – mówię z trudem, bo łzy cisną mi się do oczu.
– Tak, kochanie. Przecież zawsze tu mieszka. A gdzie niby miałaby być? – śmieje się mama, mieszając w ogromnym osmolonym kotle jakąś paskudnie cuchnącą potrawę.
– Mamo, co dzisiaj będzie na obiad? – pytam, próbując przejść pomiędzy pustymi butelkami i starymi gazetami, leżącymi na podłodze.
– To co zwykle! – odpowiada uśmiechnięta mama, wkłada do kociołka brudną rękę i wyjmuje z niego garść czegoś, co wygląda jak jedzenie znalezione na śmietniku.

– Mamo! Mamo! Ja się boję! Dookoła robi się zupełnie ciemno. Widzę sufit i okno. Spoglądam w bok i po chwili dostrzegam jakąś dziwną sylwetkę, podchodzącą do mnie w blasku księżyca.
– Mamo! Mamo! – wołam coraz głośniej.
– Jestem tu! Nie bój się! – mama próbuje do mnie dojść, ale najpierw musi utorować sobie drogę przez zagraconą podłogę. Przyglądam się temu, co przesuwa na bok… Klocki… Puzzle… Tenisówki… Kurtka… Hulajnoga… Zaraz! To przecież moje normalne rzeczy! Już nie jestem w tym starym, brudnym, drewnianym domu!
– Mamo! Śniło mi się, że mieszkamy w okropnej chatce! Tam było pełno śmieci! I pająków! I rzeczy na podłodze!
– To był tylko zły sen… Nic się nie martw… A na wszelki wypadek jutro posprzątaj swój pokój. Żebym mogła do ciebie dojść, gdy znowu przyśni ci się coś złego… Mama uśmiecha się do mnie, przytula mnie mocno, przykrywa miękką, pachnącą kołderką i daje mi cudownego mamowego buziaka w czółko.

Podobało Wam się opowiadanie? Chyba było troszkę straszne……Zastanówcie się jaki dom śnił się chłopcu? Jakie zwierzę mieszkało razem z chłopcem i mamą w drewnianym domu? Co czuł chłopiec widząc to wszystko? Dlaczego dom jest ważnym miejscem? Co trzeba robić, żeby czuć się w domu dobrze? Chyba już wiecie, że najważniejsza w domu jest miłość i poczucie bezpieczeństwa! I każdy domownik musi o to dbać.
Przypomnijcie sobie słowa piosenki, która doskonale znacie i zastanówcie się czy tęsknicie za przedszkolem? Przedszkole to taki drugi dom – w nim spędzamy wiele godzin, wspaniale się bawimy i poznajemy świat.

Dzisiaj poznamy też nową literkę! Popatrzcie na obrazek!

Ta literka rozpoczyna takie wyrazy jak : piłka, Polska, por, pudełko i para. „P” to spółgłoska – wymawiamy ją krótko. Spróbujcie odwzorować tą literkę – możecie ją napisać na kartce albo na magicznej tacy. Wystarczy wysypać na tacę trochę mąki i powstanie magiczna tablica.
A wieczorem poćwiczcie trochę czytanie….. I pamiętajcie, że czytanie to trudna umiejętność – trzeba bardzo dużo ćwiczyć, żeby ją opanować. A jutro również zapraszam Was do wspólnej zabawy!!!!
Agnieszka S.